Kiedy tłumaczenie jest naprawdę złe?

Literówki, błędy ortograficzne i stylistyczne czy niewłaściwie używana interpunkcja, to swego rodzaju oczywistości, z którymi nikt nie będzie dyskutował. Niemniej ogólnie patrząc na tłumaczenia nie ma żelaznej listy błędów, które wskazywałyby, że dany przekład jest naprawdę fatalny. Wiele rzeczy to kwestia subiektywnych odczuć lub zapatrywania na poszczególne wybory tłumacza. Inna sprawa, że wiele z tego, co kryje się pod nimi dotyczy spraw obracających się wokół tego, że konkretny specjalista nie zrealizował wizji klienta – zupełnie nie dostosował się do jego potrzeb i oczekiwań. Bo tak, tłumaczenie może być jednocześnie świetnie i okazać się zupełną klapą, gdy ekspert pracujący z tekstem nie zwraca uwagi na instrukcje, wskazówki i wytyczne.

Zależy ci na znalezieniu tłumacza, który przygotowuje najwyższej klasy przekłady? Jeśli chcesz oddać pracę w zaufane ręce, pomyśl nad specjalistami z renomowanego biura tłumaczeń.

Wspomnieliśmy już o tym, że nie istnieje coś takiego jak „żelazna lista błędów”, które wskazują nam, że dane tłumaczenie jest naprawdę złe. O ile nie mamy do czynienia z karygodnymi błędami zw. z językiem – wszystko od razu jasne i nie ma o czym dyskutować, reszta spraw staje się czymś subiektywnym lub raczej zależy od tego czy tłumacz był w stanie dać swojemu klientowi akurat to, czego ten sobie życzył i przede wszystkim potrzebował.

Bardzo często mamy bowiem do czynienia z niespójnością wizji osoby zamawiającej przekład i osoby, która nad nim pracuje. Trzeba jednak pamiętać, że nawet jeśli dany ekspert jest mistrzem w swojej dziedzinie, wcale nie musi zrobić rewelacyjnego tłumaczenia, gdy zapomni o tym, co do niego mówi klient.

Ale przejdźmy do rzeczy!

To sprawia, że tłumaczenie jest złe

Nie ta stylistyka – nie myl błędów stylistycznych z niewłaściwym stylem

Ze stylami tak już jest, że jednym może ten konkretny przypaść do gustu, podczas gdy innym zupełnie nie odpowiadać. To kwestia niezwykle osobista i nie mająca nic wspólnego z panowaniem nad stylistyką tekstu.

Z tłumaczeniami zwykle bywa tak, że specjalista ma możliwość obrania jednej z kilku dróg przekładu. Żadna z nich nie jest tą najlepszą, ani tą najgorszą. To kwestia wyborów, o ile osoba pracująca z tekstem może sobie na nie pozwolić. I tu znów pojawia się ten sam problem, co wcześniej. Nie każdemu wybór takich, a nie innych rozwiązań, musi odpowiadać.

Co więcej, nawet perfekcyjna dokładność i wierność tekstowi pierwotnemu nie jest czynnikiem decydującym o tym, że przekład będzie uznany za dobry. Ba, taka taktyka może kosztować nas to, że odbiorcy stwierdzą, że coś nieprawdziwego jest w tych słowach, bo w tej dosłowności zatraca się gdzieś po drodze dostosowanie słów do odbiorcy docelowego.

W przypadku tłumaczeń komercyjnych, gdzie klient zamawia przekład, głos decyzyjny należy do niego, a nie do osoby pracującej z materiałem. W takich przypadkach świetne tłumaczenie nie będzie rozumiane dosłownie – tłumacz może zrobić naprawdę rewelacyjną robotę, ale ta wcale nie musi być tak odebrana i oceniona przez klienta. Formalnie nie ma nic do zarzucenia, ale rzetelność i jakość językowa wcale nie przekłada się na jakość, której chce ten, kto zamawia. Jeśli przekład nie wpisuje się w stylistykę firmy, nie oddaje jej ducha, stylu, nie odpowiada na jej potrzeby marketingowe i nie spełnia celów, będzie zły. Jak więc widać nie ma jednej i tej samej definicji na to, czym jest dobre i złe tłumaczenie.

A najprostsza droga do tego, aby specjalista pracujący z danym tekstem mógł należycie wywiązać się ze swojej pracy, jest wprowadzenie go w świat firmy, danej marki czy produktu lub usługi. Dobrym sposobem na to jest przygotowanie dla takiej osoby instrukcji, wskazówek, wytycznych, glosariuszy czy po prostu umówienie się na długą rozmowę, w której obie strony mogą się lepiej poznać, aby tłumacz mógł mieć szansę poznania celowości tłumaczenia, nad którym przyjdzie mu pracować.

Krótki termin realizacji

Branża tłumaczeń już przywykła do zamówień tłumaczeń „na już” czy „za chwilę”. Są wręcz firmy, które specjalizują się w przejmowaniu takich klientów.

Co byśmy jednak tutaj nie napisali, prawda jest taka, że nie można zjeść ciastka i mieć ciastka. Albo niezwykle szybka realizacja, albo pełen profesjonalizm i najwyższa jakość. Nawet oddanie pracy w ręce najlepszego specjalisty w danej dziedzinie, przy tempowej pracy pond ludzkie możliwości, nie jest w stanie dać przekładu wolnego od jakiejkolwiek usterki. Po prostu jakość potrzebuje spokoju, czyli czasu.

Jeśli ktoś próbuje zaburzyć naturalny rytm pracy tłumacza musi liczyć się z tym, że otrzyma tekst z jakimiś błędami. Oczywiście, czasami szybkie i dobre tłumaczenie nie jest czymś niemożliwym. Bardzo często firmy specjalizujące się w usługach językowych proszą o pomoc kilku czy kilkunastu ekspertów. Trzeba jednak mieć na uwadze, że materiał podzielony na wielu specjalistów samoistnie „zrodzi” jakieś niespójności czy wpadki. Oczywiście nie musi, ale tempo zawsze robi swoje.

Sprawy powierzchowne, które stają się ważnymi szczegółami

Tutaj zazwyczaj złe tłumaczenia rodzą się ze znaczącego zwiększania lub zmniejszania objętości oryginalnego tekstu w przekładzie. Komuś może wydawać się to nazbyt wydumaną sprawą, ale wcale tak nie jest.

Załóżmy, że masz witrynę internetową. Na stronie głównej stworzyłeś małe pole, w którym w wersji pierwotnej znajdował się ważny dla ciebie tekst. Niestety tłumacz pracując nad materiałem zupełnie nie wziął pod uwagę przeznaczenia swojej pracy i tekst składający się z 8 słów zwiększył na 16 w przekładzie. Tylko, że takiej ilości wyrazów nie da się zmieścić tam, gdzie mają się one znaleźć. To znakomity przekład tego, że nawet jeśli ekspert stworzy najbardziej błyskotliwy przekład, jakościowo pierwsza klasa, niestety będzie to źle wykonana praca, ponieważ specjalista nie wziął pod uwagę najważniejszej rzeczy, przeznaczenia tekstu.

Kilka szybkich wskazówek, jak przygotować dobre tłumaczenie

Wiemy, że nie ma jakiegoś wykazu rzeczy, które mogłyby nam jasno mówić, że dane tłumaczenie jest świetne, a inne fatalne. Wiemy też, że świetne może być złe, dosłownie, jeśli nie weźmiemy pod uwagę przeznaczenia przekładu.

Są jednak pewne rzeczy, o które jeśli zadbamy, pomogą nam przygotować naprawdę dobre tłumaczenie. Oto kilka szybkich wskazówek!

  • Zapoznaj się z materiałami, które dostałeś od klienta.

  • Sprawdź czy praca, której się podejmujesz jest zadaniem, któremu podołasz. Niektóre tłumaczenia, tj. chociażby te techniczne wymagają specjalistycznej wiedzy i niezwykle konkretnych umiejętności.

  • Sprawdź format plików – jeśli ich nie znasz lub podejmujesz samodzielną decyzję, że je zmieniasz możesz sprawić, że klient będzie miał dodatkową pracę, albo tak zezłości się na ciebie, że powie ci „do widzenia!”.

  • Korzystaj z pomocy otrzymanych od klienta – te wszystkie materiały nie wysyłane są „od tak sobie”. Są dla ciebie, abyś mógł lepiej poczuć ducha firmy i możliwie najlepiej, zgodnie z firmową terminologią i marketingiem, oddać to, co twój klient chce przekazać swoim odbiorcom.

  • W razie problemów pytaj, kontaktuj się z klientem.

  • Dotrzyj do źródeł, aby jak najwięcej wiedzieć o przedmiocie tłumaczeń.

  • Pisz w taki sposób, jak naturalny użytkownik języka.

  • Dosłowność, nie zawsze się sprawdza, stąd tam, gdzie trzeba bądź kreatywny. Uważaj jednak na tłumaczenia techniczne, tu liczy się jednak przede wszystkim precyzja i dokładność.

  • Zwróć uwagę na szczegóły związane z odniesieniami w tekście, wszystko musi być zrozumiały dla odbiorców.

  • Bądź swoim krytykiem, przekład musi być profesjonalny, wolny od jakichkolwiek błędów.

  • Sprawdź wszystko jeszcze jeden raz.